Blog
picaresque
Maciej Pawlicki 1
3 obserwujących 16 notek 15296 odsłon
Maciej Pawlicki 1, 20 września 2008 r.

Chcesz w ryja?! - czyli leczenie Rosjan

  W wyrafinowanych analizach znowu mocarstwowej polityki Rosji i zachwytach nad profesjonalizmem ministra Ławrowa brakuje mi kilku prostych pytań.  Skąd bierze się troglodycka buta Putina i jego załogi? Dlaczego rządząca elita Rosji działa jak tępy osiłek, który w trakcie rozmowy zdaje sobie sprawę, że nie sprosta konwersacji, więc coraz bardziej pochmurnieje i wreszcie rzuca spode łba „chcesz w ryja?”  A wreszcie wali z byka – najsłabszych. Niestety odpowiedź jest jedna: straszliwy, jak dotąd nieprzezwyciężalny kompleks niższości.

Strasznie szkoda Rosji, strasznie szkoda Rosjan. Dlaczego wciąż rządzi nimi elita zakompleksionych kagiebistów, którzy jedyne, co potrafią dziś powiedzieć światu to „chcesz w ryja?”. Czy  rzeczywiście to efekt – jak mówi Andrzej Nowak-  putiowskiego medialnego prania mózgów, praktycznie totalitarnej spójność propagandowego przekazu wszystkich mediów? Nie specjalnie jest się co dziwić, że rządząca Rosją kagiebowska sitwa uznaje jak zawsze to zwykła była robić, że tylko budowanie i podtrzymywanie poczucia zewnętrznego zagrożenia daje jej pewność wewnętrznego poparcia. W nagrodę Rosjanie dostają powracające poczucie imperialnej siły. „Możemy dać w ryja każdemu!” – tak mogłyby brzmieć słowa rosyjsko-sowieckiego hymnu. To jakby marsz kiboli, tyle, że naprawdę uzbrojonych i czasem naprawdę siejących śmierć. Ale czy to rzeczywiście Rosjanom wystarcza? Czy rzeczywiście tak masowo popierają kagiebowska politykę „chcesz w ryja?” Czy jedyne o czym marzą, to żeby się ich bali?

Myślę, że nie. Że oni chcą, żeby ich szanowali. Żeby nimi nie gardzili. Żeby nie uważali ich za troglodytów i pijaków. Czy to nie jak najbardziej ludzkie, normalne, zrozumiałe pragnienie? Ale jednocześnie nie wierzą, ze maja na to szanse, ciągle i sprytnie im się to wmawia. Nie wierzą w umizgi znacznej części elit Zachodu, w sługusowskie pienia poniżonego gazową pensją byłego przywódcy Niemców Schroedera. Więc brną w coś w rodzaju desperackiej samotności i pijackiej buty. Każdy psycholog, każdy psychiatra jest w stanie dokładnie opowiedzieć jak bardzo kompleks wyższości połączony jest  kompleksem niższości, jak bardzo tym pierwszym zasłania się ten drugi.  A przecież cywilizowani, przewidywalni, niezakompleksieni Rosjanie są w interesie nas wszystkich.  Jak więc ich wyleczyć?

Może tak, jak leczy się pacjenta z silna neurozą. Łagodnie nawiązując kontakt,  spokojnie odnajdując pola niekonfliktowe, budując relację, zaufanie, spokój, poczucie nieodrzucenia, wspólnoty. Ale zawsze najpierw – uniemożliwiając agresję.  Wobec otoczenia i wobec siebie samego. Dzisiejsza Rosja powinna być traktowana jak pacjent, który swoim powtarzanym na okrągło „chcesz w ryja?!” i biciem słabszych - nie wie jak szkodzi otoczeniu, ale i jak bardzo szkodzi  sobie samej i swojej przyszłości.

Gruziński rajd prezydenta Kaczyńskiego obserwowałem z zapaterowskiej dziś Hiszpanii. Z tamtej perspektywy wyglądał szczególnie romantycznie i brawurowo.  I szczególnie skutecznie. Zgadzam się z oceną znającego dobrze i Rosję, i Europę Bernarda Marguieritte’a, że polski prezydent uratował honor Europy. Obudził  Zachód z otępienia.  Gdyby nie ten rajd, ta noc w Tbilisi, ta emocjonalna reakcja, bylibyśmy dziś w innej Europie, w innym świecie. Jeśli nikt nie powie terroryzującemu autobus osiłkowi „stop”, osiłek rychło przejmie ster. 

Czy Europa potrafi wyleczyć kompleks niższości Rosjan? Czy rozumie, że ta kuracja wymaga pełnej solidarności w reagowaniu na „chcesz w ryja?!”. Rosjanie mają ropę i gaz, Arabowie też. Arabom jednak Zachód udowodnił, że to nie wystarcza, by rządzić światem. Że nie daje poczucia cywilizacyjnej przewagi. Że mile widziane są arabskie inwestycje i sztuka, a niemile arabski terror i próby forsowania swych modeli społecznych.

Nie będę powtarzał truizmów o wspaniałej rosyjskiej kulturze, od kiedy zatrzymała się obrzydliwa peerelowska sowietyzacja Polaków, radykalnie wzrosły szanse na bardzo dobre kontakty Polaków z Rosjanami. Pokolenie dwudziestolatków ceni nie tylko Wysockiego, Okudżawę (Gruzina!) i antykomunistyczna literaturę, tak jak było w naszym przypadku, ale jest bardzo otwarte na całą rosyjską kulturę jako całość. Zakompleksione porykiwania „chcesz w ryja?!” są niweczeniem tej szansy.

Rosjanie lecza kompleksy. Kremlowski oligarcha na polecenie Putina kupuje londyński klub piłkarski, jak  25  lat temu Arabowie kupowali symbol brytyjskiego stylu -  londyńskiego „Harrodsa”. By pokazać światu, że „my dzicy jesteśmy lepsi od was wymuskanych zachodnich paniczyków”. Czy nie byłoby fajnie, żeby polski (dodam - niezwiązany z WSI)  miliarder kupił np. Manchester United albo Real? Pewnie, że byłoby zabawnie, tyle po co? Wolę, żeby pomógł podnieść z podłogi polski sport, tu w Polsce. (Swoja drogą, kiedy słyszę, że po piłkarskiej klęsce Rosji - bodajże 0:7 z Portugalią -  Putin zagotował się tak, że wywalił cały strupieszały piłkarski sojuz, wstawił nowych ludzi, którzy zreformowali rosyjska piłkę i wynajęli Gusa Hiddincka – to zaczynam tęsknić do dyktatury…)

Piotr Skwieciński opisał niedawno w Rzepie rzekomą polską nienawiść wobec Rosjan, całkowite niezrozumienie ich racji. Choć rozsądnie przedstawia w nim punkt widzenia rosyjskiej strony, tekst zasadza się jednak na nieporozumieniu: utożsamiania Rosję i Rosjan z rządzącą kagiebowską „kamandą” Putina. 

Przy czym przy całej stanowczości wobec głupio używanej tępej siły, cyzelowanie naszego stanowiska wobec Rosji i Rosjan zawierać powinno szacunek dla rosyjskiego patriotyzmu i narodowej dumy. O ile tylko nie jest oparta na dominacji  nad innymi narodami i agresji. Pytanie podstawowe brzmi – czy duch Piotra I  i Katarzyny  - duch  nieustannej ekspansji i pożerania słabszych, bo zatrzymanie się w żarłoczności to śmierć -  to wszystko na co stać Rosję w XXI wieku?

Myślę, że nie, że lawinowo rośnie liczba młodych  Rosjan, którzy faktycznie swej niższości-wyższości wcale nie czują i nie wiedza po co im się ją wmawia. Którzy chcą  w Europie, na świecie czuć się normalnie, jak inni, a nie wciąż na różne sposoby (agresją fizyczną, butą dyplomatyczną, nuworyszowskim przepychem, hałaśliwym zachowaniem w miejscach publicznych Zachodu)  nieustannie  udowadniać swą wyższość, skrywając kompleks niższości. Droga daleka, ale Putin to nie cała Rosja, tak jak – mimo niedawnego propagandowego monopolu pewnego Redaktora - „człowiek honoru Kiszczak” to nie cała Polska.

A my pamiętajmy tylko, że ostatni polski król był u carycy Katarzyny na stałej pensji i nic dobrego z tego nie wynikło.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale